Denkowski garncarz, który zelektryfikował tradycję i podbił Cepelię

Denkowski garncarz, który zelektryfikował tradycję i podbił Cepelię

FOT. Muzeum Historyczny - Archeologiczne w Ostrowcu Świętokrzyskim

Zapach mokrej gliny i stukot obracającego się koła. W denkowskich warsztatach rodziła się ceramika, która z czasem trafiła na wystawy i w zagraniczne sklepy. Historia Tadeusza Bąbla to opowieść o tym, jak rzemieślniczy upór i odrobina innowacji zmieniały lokalny rynek.

  • Zmuszony do garncarstwa, a potem zelektryfikował koło
  • Jak denkowski garnki trafiały do Cepelii
  • Spoczął w ziemi, z której czerpał glinę

Zmuszony do garncarstwa, a potem zelektryfikował koło

Przyszedł na świat 31 maja 1921 roku w Kątach Denkowskich, choć ojciec zapisał go w akcie z błędną datą 1 czerwca. Mały Tadeusz marzył o szkole rzemieślniczej w Ostrowcu, ale ojciec nie chciał słyszeć o dalszej nauce. Już w 1936 roku chłopak musiał przyjąć jarzmo w rodzinnym warsztacie. Zaczynał od żmudnego strugania i zaprawiania gliny dla ojca i jego czeladników, by z czasem opanować toczenie, glazurowanie i wypalanie w piecu. Z czasem zaczął szukać własnych dróg. Najpierw pracował w suchedniowskiej fabryce „Marywil”, gdzie wyróżniał się tym, że toczył naczynia ręcznie i z pamięci, zamiast korzystać z gotowych form. Po powrocie w rodzinne strony i ślubie z Bogumiłą Smolik, a także po śmierci ojca, założył rodzinną spółkę produkującą naczynia. W 1948 roku zostawił rodzinny warsztat bratu Kazimierzowi i przeniósł się na własne gospodarstwo. To tam pokazał pazur. Opracował nową metodę pokrywania garnków polewą na mokro, a następnie zrobił coś, co wywołało poruszenie w regionie - jako pierwszy zbudował i zaczął używać koła napędzanego elektrycznie. 🏺

Jak denkowski garnki trafiały do Cepelii

Czas okupacji naznaczony był nędzą i głodem, ale po wojnie nadeszła dobra passa. Ludzie na okolicznych targach wprost rozłapywali ceramikę. Od 1950 roku Tadeusz wraz z żoną Bogumiłą dołączyli do iłżeckiej spółdzielni „Chałupnik”. Dzięki temu prace denkowskich twórców trafiły do sklepów „Cepelii”, i to nie tylko tych w kraju, ale też za granicą. W latach 50. i 60. wyroby Bąbla regularnie pojawiały się na krajowych wystawach i konkursach. Współpraca ze spółdzielnią trwała blisko dwie dekady. Kiedy układ przestał być pomyślny, małżonkowie ruszyli na własny rachunek, zdobywając stałe stoisko na ostrowieckiej „targowicy”. 💼

Spoczął w ziemi, z której czerpał glinę

Tadeusz Bąbel dożył sędziwego wieku, tworząc do końca z pasją i niezależnością. Po śmierci w 2013 roku spoczął na cmentarzu parafialnym w Ostrowcu Świętokrzyskim - Denkowie. Zostawił po sobie nie tylko dzbanki i garnki, ale przede wszystkim dowód na to, że lokalna tradycja nie musi stać w miejscu, a własna inwencja potrafi obrócić koło fortuny do góry nogami. 🌿

na podstawie: Muzeum Ostrowiec Świętokrzyski.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Muzeum Historyczny - Archeologiczne w Ostrowcu Świętokrzyskim). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.