Beczka piwa, wosk i kara więzienia - tak działał cech w Ostrowcu

Beczka piwa, wosk i kara więzienia - tak działał cech w Ostrowcu

FOT. Muzeum Ostrowiec Świętokrzyski

W muzealnych zbiorach kryje się dokument, który pokazuje Ostrowiec Świętokrzyski od strony warsztatów, cechowych skrzyń i twardych zasad. Przywilej Konstancji Sanguszkowej nie tylko porządkował pracę kowali, ale zaglądał też w codzienne życie rzemieślników - od nauki fachu po pogrzeby i małżeństwo. 🔨

  • Przywilej Konstancji Sanguszkowej odsłania rzemieślniczy Ostrowiec
  • Jedno wstępne kosztowało beczkę piwa, wosk i złotego
  • Muzealny dokument pozwala zajrzeć za drzwi dawnych warsztatów

Przywilej Konstancji Sanguszkowej odsłania rzemieślniczy Ostrowiec

Dokument został spisany 13 lipca 1762 roku dla ostrowieckiego cechu kowalskiego. O jego wydanie zabiegali dwaj cechmistrze - Jan Artychowicz i Jan Grzybowski. Właścicielka dóbr ostrowieckich, księżna Konstancja z Denhoffów Sanguszkowa, poszła jednak krok dalej: przywilejem objęła również rzemieślników, którzy nie mieli własnego cechu.

Na tej liście znaleźli się między innymi złotnicy, zegarmistrze, kotlarze, ludwisarze, bednarze, stolarze i osoby zajmujące się „wszelkimi rzemieślnikami od drzewa”. W praktyce dokument wyznaczał, kto i na jakich zasadach mógł pracować na ziemiach należących do księżnej. Nowy majster albo fachowiec przybyły z innego miasta musiał najpierw zgłosić się do cechmistrza.

Cech nie był wyłącznie zrzeszeniem zawodowym. Chronił interesy swoich członków, pilnował jakości wyrobów i odgradzał ich od tak zwanych partaczy, czyli rzemieślników działających poza organizacją. W dawnym Ostrowcu przynależność do cechu oznaczała więc zarówno prestiż, jak i konkretne obowiązki. 🧰

Jedno wstępne kosztowało beczkę piwa, wosk i złotego

Przywilej szczegółowo określał opłaty dla osoby, która chciała wejść do ostrowieckiego cechu. Kandydat musiał przekazać beczkę piwa, dwa funty wosku oraz jednego złotego. Taki zestaw mówi sporo o świecie, w którym rzemiosło łączyło się z lokalną wspólnotą, religijnymi obrzędami i codziennym życiem miasta.

Dokument regulował także szkolenie młodych adeptów, wyzwalanie czeladników oraz pomoc dla wdów. Zapisywał zasady opieki nad chorymi, organizowania pogrzebów i udziału w życiu religijnym. Msze oraz cechowe pochówki były obowiązkowe. Za nieobecność groziła grzywna albo tak zwany „wosk”, czyli przekazanie świec do kościoła. Najcięższą sankcją pozostawało więzienie.

Co ciekawe, cechowy regulamin zaglądał także do życia prywatnego kawalerów. Nieżonaty brat mógł przez rok i sześć niedziel swobodnie wykonywać rzemiosło, ale płacił za to do cechu pół garnca wódki, pół beczki piwa i dziesięć złotych. Jeśli w tym czasie się nie ożenił, opłatę musiał ponawiać co roku. XVIII-wieczny odpowiednik „bykowego” miał więc bardzo konkretny, cechowy cennik. 🍺

Muzealny dokument pozwala zajrzeć za drzwi dawnych warsztatów

Przywilej zachował się z podpisem księżnej i pozostałością lakowej pieczęci. W zbiorach Muzeum Historyczno-Archeologicznego można dzięki niemu zobaczyć nie tylko formalny akt własności czy władzy, lecz także instrukcję życia całej grupy zawodowej.

Za urzędowymi zapisami stoją konkretni ludzie: kowale starający się o własne prawa, czeladnicy czekający na wyzwolenie, wdowy objęte pomocą i młodzi rzemieślnicy, których skłaniano do małżeństwa kolejną opłatą. Właśnie takie szczegóły sprawiają, że historia Ostrowca Świętokrzyskiego przestaje być odległą opowieścią, a zaczyna przypominać dobrze zachowany ślad po mieszkańcach, którzy przed wiekami budowali swoje miasto pracą rąk.

na podstawie: Muzeum Ostrowiec Świętokrzyski.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Muzeum Ostrowiec Świętokrzyski). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.