Pałac Wielopolskich zamienił się w szkołę - ten rozdział zaskakuje

Pałac Wielopolskich zamienił się w szkołę - ten rozdział zaskakuje

FOT. Muzeum Ostrowiec Świętokrzyski

W Częstocicach pałac Wielopolskich zwykle kojarzy się z dawną elegancją, ale jego historia ma też bardziej codzienny, powojenny epizod. Na początku 1945 roku w tych murach pojawili się uczniowie - i przez chwilę reprezentacyjne sale musiały udźwignąć zupełnie inne zadanie. 📚

  • Szkoła w Pałacu Wielopolskich ruszyła po wojennej zawierusze
  • Lekcje zrobione z wojennych sań pokazują, jak wyglądała powojenna codzienność
  • Pałac jeszcze przez lata nosił ślady szkolnych czasów

Szkoła w Pałacu Wielopolskich ruszyła po wojennej zawierusze

Jeszcze 1 września 1939 roku szkolny rytm w Częstocicach rozsypał się wraz z pierwszymi bombami. Już 7 września budynek miejscowej szkoły zajęło niemieckie wojsko, a potem przez kolejne lata nauka toczyła się w trudnych warunkach - z brakami opału, sprzętów i kadry, a do tego z epidemiami tyfusu i duru plamistego. Gdy we wrześniu 1944 roku Niemcy ponownie weszli do szkoły, zostawili po sobie zdewastowane wnętrza i zniszczone pomoce dydaktyczne. W takich realiach zwykłe lekcje po prostu nie miały gdzie się odbywać.

I właśnie wtedy do gry wszedł pałac Wielopolskich. Dzięki porozumieniu z dyrekcją huty, która była właścicielem budynku, na początku 1945 roku starsze klasy częstocickiej szkoły podstawowej przeniosły się do pałacu. Na parterze uczyły się dzieci z Częstocic, a piętro oddano uczniom ze Szewny, bo ich szkoła spłonęła w styczniu 1945 roku. W jednym miejscu spotkały się więc dwa szkolne światy, spięte wojenną koniecznością.

Lekcje zrobione z wojennych sań pokazują, jak wyglądała powojenna codzienność

Start nie był łatwy, nawet jak na tamte czasy. Budynek był, ale wyposażenia właściwie nie było. Komitet rodzicielski ściągnął więc pozostawione przy rampie kolejowej przez Niemców sanie i przerobił je na szkolne ławy. To brzmi jak scenariusz z dzisiejszej opowieści o zaradności, ale wtedy była to po prostu jedyna droga, by dzieci mogły usiąść do nauki.

Problem był jednak większy niż same ławki. W szkole nie dało się pomieścić wszystkich zapisanych uczniów naraz, więc zajęcia podzielono na dwie grupy - co drugi dzień. Kierownik szkoły Hipolit Kwiatkowski poprosił hutę o pomoc w remoncie pomieszczeń pałacu, ale odpowiedź była odmowna. Co więcej, pojawił się plan, by szkoła opuściła budynek, bo huta chciała urządzić w nim sierociniec. Powojenne braki lokalowe sprawiły jednak, że nauka w pałacu mogła trwać dalej.

Pałac jeszcze przez lata nosił ślady szkolnych czasów

W 1950 roku szkoła przeniosła się do nowych budynków, ale pałac nie wrócił od razu do wyłącznie reprezentacyjnej roli. Do 1959 roku działały tu jeszcze świetlica i przedszkole. Ten krótki szkolny rozdział nie zniknął z pamięci - wciąż są osoby, które wspominają zajęcia i dziecięcy gwar w pałacowych salach.

To właśnie takie historie najlepiej pokazują, że zabytki w mieście żyją nie tylko wielką polityką i dawnymi właścicielami. Czasem ich najciekawszy rozdział piszą zwykłe szkolne zeszyty, ławki zrobione z wojennych sań i nauczyciele, którzy prowadzili lekcje tam, gdzie akurat dało się je ocalić.

na podstawie: Muzeum Historyczny - Archeologiczne w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Muzeum Ostrowiec Świętokrzyski). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.