Kamienna pamięta potop - ślady krwawej wiosny 1657 pod Ostrowcem

Kamienna pamięta potop - ślady krwawej wiosny 1657 pod Ostrowcem

FOT. Muzeum Ostrowiec Świętokrzyski

Dolina Kamiennej ma pamięć dłuższą niż niejeden szkolny podręcznik. W kwietniu 1657 roku przez Ćmielów, Ostrowiec i okoliczne miejscowości przetoczyła się wojna, która zostawiła po sobie spalone świątynie, zrujnowane dwory i opowieść, od której do dziś trudno odwrócić wzrok. ⚔️

  • Potop nad Kamienną nie skończył się na jednym zamku
  • W Woli Grójeckiej kopiec do dziś podpowiada, gdzie mogła zostać pamięć po tamtych wydarzeniach

Potop nad Kamienną nie skończył się na jednym zamku

To był czas, kiedy „potop” nie brzmiał jak metafora, tylko jak codzienność. Do szwedzkiej wojny dołączył Jerzy II Rakoczy, książę siedmiogrodzki, a jego wojska z początkiem roku wkroczyły do Rzeczpospolitej, łącząc siły z Kozakami i idąc dalej na południowy wschód. Nad Kamienną ich marsz zamienił się w pas zniszczenia.

Najmocniej ucierpiał zamek w Ćmielowie. Po jego zajęciu doszło do rzezi zgromadzonej tam okolicznej szlachty, a według miejscowej legendy fortecę zdobyto podstępem - najeźdźcy mieli udawać orszak weselny, przed którym otwarto bramy. Dziś ta historia przestaje być tylko opowieścią z kronik, bo podczas ostatnich badań archeologicznych w zamkowej fosie odkryto ludzkie szczątki. Ślady obrażeń na kościach i sam kontekst odkrycia mogą wskazywać, że to właśnie ofiary mordów z kwietnia 1657 roku.

Rakoczy uczynił z ćmielowskiego zamku swoją czasową siedzibę, a niedługo potem dołączył do niego Karol Gustaw. Spotkanie sojuszników odbyło się na nadrzecznych błoniach pod miastem i zostało uwiecznione przez Erica Dahlberga, szwedzkiego oficera i rysownika. Kronikarz zapisał, że król został przyjęty z wielkim ceremoniałem, przy ustawionych po obu stronach drogi armiach, huku dział i muzyce obcych instrumentów. Po uczcie ruszył dalej do Zawichostu.

Tymczasem dla mieszkańców okolicy zaczynał się najgorszy rozdział. Spalono kościół w Ostrowcu, splądrowano samo miasto, podobny los spotkał Kunów i tamtejsze świątynie. Zniszczono też kościół w Szewnie, a prawdopodobnie ograbiono również dwór i folwark w Częstocicach. To była wojna, która nie zatrzymała się na murach zamków - weszła w codzienne życie ludzi i zostawiła po nim popiół.

W Woli Grójeckiej kopiec do dziś podpowiada, gdzie mogła zostać pamięć po tamtych wydarzeniach

W lokalnej tradycji echem „potopu” jest kopiec w Woli Grójeckiej, nazywany Szwedzką Mogiłą. Według podania spoczywają tam Szwedzi z rozbitego oddziału, który miał ustalać szczegóły spotkania sojuszników pod Ćmielowem. To już nie tylko legenda z pogranicza historii i wyobraźni - to także część krajobrazu, który mieszkańcy mijają od lat, często nawet nie myśląc, jak głęboko sięga jego opowieść. 🪦

Na kopcu stoi kamienny obelisk ufundowany w 1906 roku przez ks. Jana Wiśniewskiego. Inskrypcja mówi wprost: „Tu według podania leżą szwedzcy żołnierze z czasów napadu na Polskę”. I właśnie w tym tkwi siła takich miejsc - nie muszą krzyczeć, żeby przypominać, że historia w Ostrowcu Świętokrzyskim i okolicach naprawdę zostawiła po sobie ślad pod ziemią, w murach i w nazwach, które przetrwały do dziś.

na podstawie: Muzeum Ostrowiec Świętokrzyski.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Muzeum Ostrowiec Świętokrzyski). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.